Były proboszcz z Międzybrodzia Bialskiego trafił do rejestru Państwowej Komisji ds. Pedofilii już po raz drugi. Komisja ustaliła, że ofiar było więcej niż początkowo sądzono.
Były wieloletni proboszcz z Międzybrodzia Bialskiego znalazł się w rejestrze Państwowej Komisji ds. Pedofilii po raz drugi. Pierwsza decyzja zapadła jeszcze w lutym tego roku, ale komisja nie powiedziała ostatniego słowa – kolejne postępowanie ujawniło, że skrzywdzonych osób było więcej. Teraz znamy szczegóły.
Przypadek tego duchownego to jeden z nielicznych w Polsce, w których ta sama osoba trafia do rejestru dwukrotnie w wyniku odrębnych postępowań. Państwowa Komisja ds. Pedofilii po pierwszym wpisie kontynuowała swoje działania, bo w toku prac pojawiły się sygnały o kolejnych pokrzywdzonych. To właśnie te ustalenia stały się podstawą do wszczęcia nowego postępowania i wydania drugiej decyzji.
Komisja działa na podstawie przepisów, które pozwalają jej prowadzić postępowania niezależnie od toczących się lub już zakończonych spraw karnych. Wpis do rejestru nie jest karą w rozumieniu prawa karnego – to administracyjna forma publicznego ostrzeżenia, która ma chronić przyszłe potencjalne ofiary. Dane wpisanej osoby są dostępne w dwóch wersjach rejestru: publicznej oraz tej z dostępem ograniczonym, przeznaczonej m.in. dla pracodawców i instytucji pracujących z dziećmi.
Co to znaczy być wpisanym do rejestru?
Rejestr prowadzony przez Państwową Komisję ds. Pedofilii to narzędzie stosunkowo nowe w polskim systemie prawnym. Wpis oznacza publiczne potwierdzenie, że dana osoba skrzywdziła dzieci – niezależnie od tego, czy sprawa karna zakończyła się wyrokiem, czy np. przedawniła się. Komisja może wpisać kogoś do rejestru na podstawie własnych, niezależnych ustaleń. Dla wielu ofiar, którym prawo karne nie dało żadnej odpowiedzi, jest to jedyna forma oficjalnego uznania ich krzywd.
W przypadku byłego proboszcza z Międzybrodzia Bialskiego komisja przeprowadziła dwa odrębne postępowania. Każde z nich dotyczyło innych pokrzywdzonych i każde zakończyło się oddzielną decyzją o wpisie. To pokazuje, jak rozległy może być zasięg tego rodzaju przestępstw w środowiskach obdarzonych szczególnym zaufaniem społecznym – takich jak parafie, szkoły czy organizacje młodzieżowe.
Duchowny pełnił funkcję proboszcza przez wiele lat, co – jak wynika z ustaleń komisji – dawało mu stały i bliski kontakt z lokalną społecznością oraz dziećmi. Tego typu długoletnia pozycja autorytetu utrudnia ofiarom mówienie o krzywdach przez lata, a niekiedy przez całe dekady. Organizacje wspierające ofiary nadużyć w Kościele od dawna wskazują, że mechanizm milczenia jest jednym z najtrudniejszych do przełamania elementów tego rodzaju spraw.
Komisja pod lupą – jak działa i ile może?
Państwowa Komisja ds. Pedofilii ma uprawnienia do przesłuchiwania świadków, żądania akt z sądów i prokuratury oraz wydawania decyzji administracyjnych. Może też kierować wnioski do organów ścigania i instytucji kościelnych. W praktyce jej działalność coraz częściej ujawnia sprawy, które przez lata były zamiatane pod dywan – zarówno przez instytucje kościelne, jak i niekiedy przez wymiar sprawiedliwości.
Podwójny wpis tego samego sprawcy to sygnał, że komisja traktuje każdą grupę pokrzywdzonych osobno i nie zamierza ograniczać się do jednorazowego postępowania, jeśli pojawiają się nowe informacje. To precedens, który może wyznaczać kierunek działania komisji w kolejnych, podobnych sprawach. Dla osób, które do tej pory milczały, może być to sygnał, że warto się zgłosić – bo komisja słucha i reaguje.

Komentarze (0)